





W przestrzeni kosmicznej swobodnie dryfuje kosmonauta. Przy sobie ma tylko gaśnicę (pozdrowienia dla Gita, łebski facet) a przed sobą parę kilometrów do statku - bazy. Odpala gaśnicę i używając jej jako silnika odrzutowego zbliża się do statku. W pewnym momencie w gaśnicy skończyła się piana. Kosmonauta szybko obliczył, że ma wystarczającą prędkość, aby siłą rozpędu dotrzeć do celu. Na jego nieszczęście załoga statku pozbywała się w tym czasie śmieci i te z impetem wpadły na naszego bohatera. Nic mu się nie stało, ale w wyniku zderzenia stracił cały pęd i zawisł w przestrzeni kosmicznej na parę metrów przed statkiem. Nie ma żadnego kontaktu z załogą, statek ma okna po drugiej stronie, więc załoga nie może go dostrzec. Rzucenie pustą gaśnicą w kadłub też nie wchodzi w rachubę, bo i tak nikt tego nie usłyszy. Choćby nie wiem jak przebierał nogami i rękami bez punktu podparcia nie jest w stanie ruszyć się nawet na centymetr do przodu. Na domiar złego za 5 min. kończy mu się tlen.
Co w takiej sytuacji powinien zrobić kosmonauta
Dodam, że statek ma drzwi do śluzy otwierane od zewnątrz i to one są celem jego podróży.






1+1 = 2
1+2 = 3
1+5 = 4
1+10 = 9
10+1+5 = 14
10+1+10 = ?
Podaj również zasadę tworzenia kolejnych sum.
P.S. Gdybym od razu podał rozwiązanie, nie byłoby zabawy. Mam nadzieję, że tej zagadki jeszcze nikt nie podał. Gdyby ktoś czuł się zakłopotany, mogę tylko mądrze odpowiedzieć, że istnieje reguła, którą da się znaleźć.
była podobna już...






Do pustej butelki po szampanie wrzucam 1grosz (moneta) , a następnie zatykam butelkę korkiem.
Jak odzyskać wrzuconego grosza bez wyciągania korka z butelki oraz niszczenia butelki i korka?






Na księżycu rozbił się prom kosmiczny z załogą na pokładzie. Przeżył jeden człowiek. Z wraku statku udało mu się wyciągnąć: butlę z tlenem, butlę z helem, zapałki, ponton, gaśnicę, wodę, jedzenie, latarkę, linę, mapę terenu z zaznaczoną bazą księżycową, lekki, nowoczesny karabin maszynowy z amunicją.
Nadmuchał helem ponton i przywiązał do niego linę. Na podstawie mapy i gwiazd wyznaczył prostą, która prowadziła do bazy. Załadował do pontonu żywność, wodę, latarkę i zapałki. Butlę z tlenem wziął na plecy. Złapał za sznur i już miał ruszyć w stronę bazy, gdy nagle spojrzał na wskaźnik poziomu tlenu. Ogromnie przerażony złapał za ponton i wyrzucił z niego całą zawartość. Następnie wrzucił do niego gaśnicę i karabin.
Jak można wytłumaczyć zachowanie rozbitka?
Dodam tylko, że nie dostał pomieszania zmysłów, wręcz przeciwnie jego umysł myślał jak najbardziej logicznie.






Nad stawem siedział Jacek i gwizdał. Ani Jacek nie gwizdał ani gwizdał nie gwizdał .
Kto gwizdał i ilu ich było?






Co to jest? Udaje grzyba i śpiewa jak ptak.






Po co w sklepie otwartym 24 godziny na dobę są zamki w drzwiach?






Alicja przechadzała się właśnie wyłożonymi kamieniem ścieżkami rozległego lasu
Krainy Czarów, gdy z pobliskiego prześwitu doszły ją jakieś odgłosy. Będąc osobą
ciekawą wdrapała się na rosnące opodal drzewo i stała się świadkiem następującej
sceny...
Dookoła olbrzymiego stołu zgromadziło się 31 ludzi. Naprzeciw nich stał Mówca,
zabawny, odziany w szkarłatną tunikę profesor z krótką, białą brodą. Gestem
uciszył on zebranych i wygłosił najprzedziwniejszą mowę, jaką Alicji kiedykolwiek
zdarzyło się słyszeć.
- Koledzy logicy. My, najbardziej zdyscyplinowane i ścisłe umysły Krainy Czarów,
zgromadziliśmy się tu dzisiaj na naszej 125-tej dorocznej konwencji. Usłyszeć
będziemy mogli zadziwiające baśnie logiki, myśleć będziemy o rzeczach dla
zwykłych śmiertelników niepomyślanych, przemierzymy zbocza Gór Nieskończonych
Dociekań i najbardziej wymagające Szlaki Intelektu. Lecz wprzód musimy upewnić
się, że żaden intruz nie ukrywa się w naszym kręgu.
Po czym profesor ruszył dookoła stołu, każdemu mijanemu logikowi przylepiając do
czoła niewielką kolorową kropkę. Powróciwszy do swego miejsca u szczytu stołu,
rozpoczął objaśnianie zasad tego cudacznego eksperymentu.
- Każdy z was widzi kropki na czołach wszystkich swych kolegów, ale byłem
ostrożny, aby nikt nie dostrzegł koloru swej własnej. Zadaniem każdego z was jest
odgadnąć kolor, jakim jest oznaczone jego czoło.
- Tylko jedna jest reguła i jest ona prosta. Każdej minuty ten dzwonek wyda
dźwięk. Jeśli w chwili dzwonka ktoś z was znał będzie kolor kropki, którą nosi, niech
wstanie od stołu i dołączy do mnie na sąsiedniej polanie, gdzie konwencja będzie
toczyć się dalej. Jeśli jednak jego kolor jest mu wciąż nieznany, niech pozostanie
przy stole.
- Ten, kto pozostanie przy stole, gdy powinien był wstać, albo też wstanie gdy
raczej powinien był siedzieć, nie może rzecz jasna tytułować się logikiem. Ktoś taki
usunięty będzie z tej konwencji, z nieodwołalnym zakazem powrotu.
Profesor zamierzał już odejść, gdy jego uwagę zwróciło wyraźne zakłopotanie
najbystrzejszego z nowicjuszy. Jego wątpliwości rozproszył tymi słowy:
- Nie obawiaj się młodzieńcze. Jest możliwym rozwiązać to zadanie. Choć,
oczywiście, nie wolno wam w żaden sposób porozumiewać się ze sobą.
Nowicjusz uśmiechnął się, gdyż Mówca Zgromadzenia Najbardziej
Zdyscyplinowanych i Ścisłych Umysłów Krainy Czarów nie może wygłaszać zdań
fałszywych.
Na oczach zdziwionej już do wszelkich granic Alicji, profesor opuścił zgromadzenie i
eksperyment się rozpoczął.
Na pierwszy dzwonek opuściły stół cztery osoby. Na drugi, wszyscy z czerwonymi
kropkami wstali razem i wyszli. Przy trzecim nie poruszył się nikt, podczas gdy na
czwarty zareagowała przynajmniej jedna osoba. Wspomniany już nowicjusz oraz
jego obecna siostra, oboje z kropkami innego koloru, wstali krótko potem, ale każde
wcześniej, niż za ostatnim dzwonkiem.
Znużoną długimi mowami Alicję ogarnął głęboki sen zanim test dobiegł końca. Czy
możesz wyjawić jej, ile razy rozległ się dzwonek, zanim stół opustoszał?
Jest to najfajniejsza łamigłówka jaką znam. Naturalnie sam jej nie wymysliłem. Rozwiązanie podam, jak nikt inny długo tego nie zrobi. Powodzenia ;)






Krokodyl porwał dziecko, matka dziecka chce je odzyskać. Krokodyl mówi matce że odda jej dziecko jeżeli ta zgadnie czy krokodyl chce zjeść dziecko czy nie. Co ma odpowiedzieć matka żeby krokodyl nie zjadł dziecka?






Pięć królików bawiło się na łące. Przyszedł myśliwy i zabił jednego.
Pytanie:Ile zostało królików?